Dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (59-4-1, 39 KO) zakończył sparingi przed walką z Argentyńczykiem Maximiliano Jorge Gomezem (29-5, 13 KO). Pojedynek będzie główną atrakcją trzeciej gali w cyklu Challenger's Boxing Night by GIA, która odbędzie się 6 listopada w Nowym Sączu.
- W tej walce najistotniejsza będzie moja dyspozycja. Bez względu na rywala, ja po prostu muszę boksować swoje - zapowiada "Diablo", dla którego będzie to drugi tegoroczny występ. W lipcu 40-latek wrócił na ring po półtorarocznej przerwie i wygrał na punkty z Wadimem Nowopaszynem.
- Forma jest naprawdę dobra. Może nie jest rewelacyjnie, ale z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że jest dobrze. Głowa chodzi tak jak powinna, podobnie jak lewy prosty - dodaje pięściarz grupy KnockOut Promotions.
Podczas bokserskiego wieczoru w Nowym Sączu kibice zobaczą w akcji także m.in. niepokonanego na zawodowych ringach Kamila Gardzielika (13-0, 3 KO), który zmierzy się z Nicolasem Luque Palaciosem (12-8-1, 1 KO). Wystąpi także Łukasz Pławecki (3-0, 1 KO), który zmierzy się ze Słowakiem Radoslavem Estocinem (8-2, 3 KO). Transmisja w TVP Sport.
6 listopada w Nowym Sączu na gali GIA Challenger's Boxing Night 3 Krzysztof Włodarczyk (59-4-1, 39 KO) stoczy drugi tegoroczny pojedynek, a jego rywalem będzie Maximiliano Jorge Gomez (29-5, 13 KO). "Diablo" w rozmowie z tvpsport.pl opowiedział o planie na walkę z Argentyńczykiem i marzeniach o tytule mistrza Europy.
Z jakim nastawieniem przystąpisz do swego drugiego w tym roku występu? Krzysztof Włodarczyk: Po ostatnim pojedynku odczuwam lekki niedosyt, dlatego chciałbym pokazać się z lepszej strony. Trzeba wyjść do ringu i po prostu zrobić swoje.
Pytam, bo po ostatniej walce z Wadymem Nowopaszynem w Suwałkach ("Diablo" wygrał na punkty - red.) powiedziałeś, że obawiałeś się przyspieszyć, bo nie wiedziałeś, na jak długo starczy ci sił. Przed walką w Nowym Sączu też masz takie obawy? Raczej nie. Zrzuciłem rdzę, jestem bardziej pewny siebie. Najważniejsze będzie to, by po prostu bić, a nie czekać. Trener Andrzej Liczik często powtarza: "Krzysiek, sam widzisz jaki jest efekt, jak rzucasz tymi rękoma. Czy kontrujesz, czy atakujesz, te ręce dochodzą celu". Czuję, że tych zawodników po prostu cofam i zniechęcam. Tak trzeba robić. Jestem kandydatem do walki o mistrzostwo Europy i chcę być aktywny, by nie stracić tej pozycji. Walka w Nowym Sączu będzie podtrzymaniem tej aktywności.
To będzie twój drugi pojedynek w tym mieście – w 2001 roku w piątej zawodowej walce znokautowałeś Czecha Romana Kaloczaia w 4. rundzie. Mam nadzieję, że tu nie dojdzie do 4. rundy. To będzie troszkę sentymentalny powrót po 20 latach. Pamiętam, że na tamtej gali boksowali chłopacy z pewnej grupy, którzy mieli jakieś tam problemy z prawem. Po jakimś czasie musieli pójść na dłuższy "urlop".
Swego czasu w bokserskich mediach na krótko pojawił się temat ewentualnej walki Krzysztofa Włodarczyka (59-4-1, 39 KO) z wędrującym po kategoriach wagowych Saulem Alvarezem (56-1-2, 38 KO). Będący jednym z najbardziej zasłużonych dla federacji WBC pięściarzy poprzedniej dekady "Diablo" deklaruje, że chętnie przywita Meksykanina w wadze junior ciężkiej.
6 listopada w Nowym Sączu odbędzie się trzecia gala z cyklu Challenger's Boxing Night by GIA. Głównym wydarzeniem imprezy będą pojedynek Krzysztofa Włodarczyka (59-4-1, 39 KO) z Argentyńczykiem Maximiliano Jorge Gomezem (29-5, 13 KO).
Dla "Diablo" będzie to drugi tegoroczny występ. W lipcu 40-latek wrócił na ring po półtorarocznej przerwie i wygrał na punkty z Wadimem Nowopaszynem. Lopez ostatnią zawodową walkę stoczył w lutym.
Kibice na gali w Nowym Sączu w akcji obejrzą także Kamila Gardzielika, Łukasza Pławeckiego, Jana Czerklewicza, Bartłomieja Szczęsnego, Aleksandra Bereżewskiego i Mateusza Wojtasińskiego. Transmisja w TVP Sport.
40 lat kończy dziś żywa legenda polskiego boksu zawodowego - były mistrz świata wagi junior ciężkiej federacji WBC i IBF Krzysztof Włodarczyk (59-4-1, 39 KO)
"Diablo" jest rekordzistą w liczbie stoczonych walk o światowy czempionat wśród pięściarzy, którzy boksowali pod biało-czerwoną flagą. W trakcie ponad 20-letniej zawodowej kariery, zawodnik grupy KnockOut Promotions dwanaście razy uczestniczył w walkach, których stawką było mistrzostwo świata, osiem razy schodząc z ringu jako zwycięzca.
Minęły już trzy miesięce, odkąd Andrzej Liczik został nowym głównym trenerem grupy KnockOut Promotions. Szkoleniowiec rodem z Krymu, którego TVP Sport odwiedziło podczas Nosalowy Dwór Summer Camp w Zakopanem, opowiedział o negocjacjach z Andrzejem Wasilewskim i szansach swoich zawodników na walki mistrzowskie.
Minęły trzy miesiące, odkąd został pan głównym trenerem grupy KnockOut. Jak długo trwały negocjacje? Andrzej Liczik: Dosyć szybko wypracowaliśmy porozumienie. Wiadomo, że miałem wcześniej grupę zawodników, których nie mogłem ot tak rzucić i zastanawialiśmy się, jak to wszystko pogodzić. To był największy problem i w zasadzie mój główny warunek, bo nie mógłbym się rozstać z kimś, z kim do tej pory pracowałem. Cieszymy się, że się udało i myślę, że idziemy w dobrym kierunku.
Trudno panu pogodzić obowiązki przy tylu zawodnikach, by dla każdego znaleźć odpowiednio dużo czasu? I tak, i nie. Lubię, to co robię i staram się wszystko zorganizować tak, żeby każdy był zadowolony i by efekty pracy były jak najbardziej widoczne. Wiemy, że Michał Cieślak może za chwilę walczyć o mistrzostwo świata i trzeba mu poświęcać dużo uwagi, ale to nie znaczy, że mogę sobie pozwolić, by z kimś pracować mniej.
Na sali ma pan również dwóch byłych mistrzów świata wagi cruiser: Krzysztofa Włodarczyka i Krzysztofa Głowackiego. Jak układa się współpraca z "Diablo"? Bardzo dobrze, jestem dla niego pełen podziwu. Krzysiek Włodarczyk nie jest już taki młody, ale nadal ma w sobie mnóstwo determinacji i chęci pokazania całemu światu, a przede wszystkim sobie, że dalej może być najlepszy. Lubię pracować z takimi ludźmi, którzy mają cel i powoli chcemy do niego zmierzać. Chciałbym wyciągnąć z niego wszystko, co najlepsze w nim zostało.
Już 25 września na gali Matchroom Boxing na stadionie Tottenham Hotspur w Londynie dojdzie do walki o trzy pasy wagi ciężkiej pomiędzy Anthonym Joshuą (24-1, 21 KO) i Oleksandrem Usykiem (18-0, 13 KO). Hitowe starcie złotych medalistów olimpijskich z 2012 roku obejrzeć będzie można na platformie streamingowej DAZN. Zachęcamy do subskrybowania DAZN z reflinku ringpolska.
Za Krzysztofem Włodarczykiem (59-4-1, 39 KO) trudne dziewięć miesięcy. Najpierw były problemy z odnawiającymi się kontuzjami, następnie pobyt w areszcie, aż w końcu zmiana trenera i powrót do ringu po długiej przerwie. "Diablo" w rozmowie z tvpsport.pl opowiedział o współpracy z Andrzejem Liczikiem, pierwszej walce od dwudziestu miesięcy oraz refleksjach związanych ze zbliżającymi się czterdziestymi urodzinami.
Ten obóz przygotowawczy w Zakopanem z pewnością różni się od poprzednich. Nie ma już z wami trenera Fiodora Łapina, którego na stanowisku głównego szkoleniowca grupy KnockOut Promotions zastąpił Andrzej Liczik. Krzysztof Włodarczyk: Nie chcę wspominać tego, co było, to już historia. Są pewne sprawy, których wolałbym nie poruszać i ta jest właśnie taka. Jeśli chodzi o współpracę z trenerem Liczikiem, to jestem bardzo z niej zadowolony. Jest zrozumienie, są dobre treningi. Pozostało nam jeszcze kilka kwestii do uzgodnienia, np. kto co od kogo żąda.
Jeszcze się "docieracie"? Dokładnie. Za nami kilkanaście tygodni, podczas których szlifowaliśmy i sprawdzaliśmy pewne rzeczy. To zdrowa relacja na linii trener-zawodnik. To, co jest fajne, to fakt, że możemy przyjść do trenera i powiedzieć, co byśmy chcieli robić. Nie ma czegoś takiego, że trener się uprze na jedną rzecz i tylko ją będziemy trenować. Nie, tutaj jest pełne zrozumienie i dobrze się dogadujemy.
Powiedziałeś o motywacji. Wydaje mi się, że tej nie powinno ci zabraknąć – jesteś ósmy w rankingu WBC wagi junior ciężkiej, mówi się także o twojej walce o mistrzostwo Europy. Masz jasno wytyczone cele. To też mnie motywuje. Podobnie jak fakt, że na sali pojawiła się nowa krew, która napędza tych starszych do działania. Naprawdę fajnie to wygląda, zawodnicy nie są tak mocno spięci, na sali panuje pełne porozumienie. Moim zdaniem, tak powinno to wyglądać między zawodnikiem i trenerem. Nam, pięściarzom nie pozostaje nic innego, jak tylko ciężko trenować i utrzymywać tę formę, żeby w razie jakiejś atrakcyjnej propozycji walki, być na to gotowym.
Masz walczyć 15 października, prawdopodobnie na gali w Łodzi. Potwierdzasz? Na 80 proc. tak będzie. Nie wiem jeszcze kto będzie moim przeciwnikiem, ale mówiąc szczerze, nie jest to dla mnie aż tak istotne. Najważniejsze, bym pokazał się z dobrej strony i wygrał.
15 października na ring powrócić ma Krzysztof Włodarczyk (59-4-1, 39 KO). "Diablo" wierzy, że zwycięstwo w najbliższym występie otworzy mu drogę do walki o tytuł mistrza Europy z Chrisem Billamem-Smithem (13-1, 10 KO).