Oleksandr Usyk i Tyson Fury spotkali się w piątek w Rijadzie. Być może już dzisiaj, po walce Brytyjczyka z Francisem Ngannou, kibice poznają datę walkę unifikacyjnej w wadze ciężkiej.
Według ostatnich informacji, najbardziej prawdopodobną datą pojedynku Anglika z Ukraińcem jest 23 grudnia. Wszystko może się zmienić, jeśli Fury dozna kontuzji w walce z Ngannou.
Kontrakt na walkę został podpisany przez pięściarzy kilka tygodni temu. Stawką rywalizacji będą mistrzowskie pasy IBF, WBA, WBO i WBC w kategorii ciężkiej.
Oleksandr Usyk wylądował dziś w Rijadzie i jutro zasiądzie przy ringu, by obejrzeć na żywo walkę Tysona Fury'ego (33-0-1, 24 KO) z Francisem Ngannou (0-0, 0 KO).
Na Instagramie Ukrainiec zamieścił swoje zdjęcie opatrzone opisem: "Francis, ostrożnie z Tysonem, potrzebuję go w ringu 23 grudnia".
Frank Warren przyznał, że ogłoszenie podpisania kontraktów na walkę o cztery pasy wagi ciężkiej pomiędzy Tysonem Furym (33-0-1, 24 KO) i Oleksandrem Usykiem (21-0, 14 KO) nastąpiło przedwcześnie, jednak taki obrót spraw wymusiła bieżąca sytuacja.
- Te kontrakty były po to, by załatwić sprawę z federacjami, zwłaszcza IBF, która chciała Usykowi nakazać obronę z Filipem Hrgovicem - powiedział promotor "Króla Cyganów". - Musieliśmy kontrakty podpisać, by oni w zgodzie ze swoimi regulaminami pozwolili na unifikację.
- W idealnym świecie nie informowalibyśmy o tych umowach i poczkali do walki z Ngannou. Wolelibyśmy to zrobić w taki sposób - dodał Warren.
Pojedynek Fury'ego z Ngannou planowany jest na 23 grudnia w Arabii Saudyjskiej. Data może jednak ulec zmianie, jeśli w sobotnim boju z Francisem Ngannou Brytyjczyk dozna jakiejś kontuzji.
Obozy Tysona Fury'ego (33-0-1, 24 KO) i Oleksandra Usyka (21-0, 14 KO) zrobią wszystko, aby walka unifikacyjna w wadze ciężkiej odbyła się 23 grudnia - informuje Mike Coppinger, dziennikarz telewizji ESPN.
Według Coppingera, obaj pięściarze wiedzą, że jest to preferowana data pojedynku o tytuły mistrza świata federacji WBA, WBO, WBC i IBF. Zmianę terminu może spowodować jedynie kontuzja Fury'ego odniesiona w sobotniej walce z Francisem Ngannou.
Pojedynek Fury - Usyk ma odbyć się na gali organizowanej w Arabii Saudyjskiej. Kontrakt na walkę zawiera obustronną klauzulę rewanżową, a do drugiego starcia tych pięściarzy ma dojść latem przyszłego roku.
Frank Warren zapowiedział, że grupa Queensberry Promotions odwoła się od decyzji federacji WBA, która odrzuciła protest w sprawie walki o mistrzostwo świata kategorii ciężkiej pomiędzy Oleksandrem Usykiem (21-0, 14 KO) i Danielem Dubois (19-2, 18 KO).
Obóz Brytyjczyka nie zgadzał się z decyzją sędziego, który uznał, że cios po którym Ukrainiec wylądował na deskach w piątej rundzie został zadany poniżej pasa. Warren jest przekonany, że uderzenie było prawidłowe, a walka powinna zakończyć się wygraną przed czasem Dubois.
- Nie zgadzamy się z tą decyzję i wykorzystamy wszystkie możliwe środki, aby bronić praw i racji naszego zawodnika. Mamy jeszcze kilka możliwości - przekonuje Warren.
Pojedynek Usyk - Dubois był główną atrakcją gali organizowanej we Wrocławiu. Pięściarze rywalizowali o mistrzowskie pasy WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej.
Prezydent federacji WBO Paco Valcarcel poinformował, że w najbliższym czasie federacja World Boxing Organization nie wyznaczy Zhileia Zhanga (26-1-1, 21 KO) do walki z Oleksandrem Usykiem (21-0, 14 KO).
Pięściarz z Chin posiada tymczasowy tytuł mistrza świata WBO w wadze ciężkiej, zaś Ukrainiec jest pełnoprawnym czempionem w tej dywizji. Bezpośredni pojedynek tych zawodników na razie jednak nie jest planowany.
Valcarcel potwierdził, że Usyka czekają teraz prawdopodobnie dwa pojedynki z Tysonem Furym, a dodatkowo pierwszeństwo w wyznaczaniu obowiązkowej obrony ma federacja IBF, co oznacza, że Zhang na swój pojedynek o pełnoprawny tytuł poczeka ok. 12 miesięcy.
W dwóch ostatnich występach Zhang wygrywał przed czasem z Joe Joycem. Zainteresowanie skrzyżowaniem rękawic z Chińczykiem wyrażali w ostatnim czasie m.in. Anthony Joshua i Andy Ruiz.
Zimą w Arabii Saudyjskiej dojść ma do walki o bezdyskusyjne mistrzostwo świata kategorii ciężkiej pomiędzy Tysonem Furym (33-0-1, 24 KO) i Oleksandrem Usykiem (21-0, 14 KO). Ojciec Brytyjczyka przekonuje, że Usyk nie jest w stanie pokonać "Króla Cyganów", jednak i tak może uważać się za szczęściarza.
- On ma farta, że dostanie tę szansę po tym, co się wydarzyło w pojedynku z Danielem Dubois, bo to Dubois powinien być teraz mistrzem - twierdzi "Big John".
- Usyk nie stanowi dla Tysona żadnego zagrożenia, ale Saudyjczycy bardzo tej walki chcieli, więc ją dostaną - dodaje Fury Sr.
Federacja WBA oficjalnie odrzuciła protest grupy Queensberry Promotions w sprawie sierpniowej walki o mistrzostwo świata kategorii ciężkiej pomiędzy Oleksandrem Usykiem (21-0, 14 KO) i Danielem Dubois (19-2, 18 KO).
Stajnia Frank Warrena żądała w nim unieważnienia wyniku pojedynku wygranego przez Usyka przez nokaut w dziewiątej rundzie. W swoim pozwie promotorzy brytyjskiego challengera przekonywali, że w piątej rundzie sędzia ringowy Luis Pabon niesłusznie uznał, iż Dubois uderzył Usyka poniżej pasa i dał Ukraińcowi blisko pięć minut na odpoczynek. W opinii Wyspiarzy cios był czysty i Usyk powinien był zostać wyliczony.
W odpowiedzi opublikowanej przez WBA w czwartek czytamy: "Nadzorca walki z ramienia federacji WBA Jesper Jensen ocenił, że arbiter Luis Pabon podjął słuszną decyzję odnośnie ciosu, który uznany został za przypadkowe zbyt niskie uderzenie. Tę ocenę WBA przesłała do Międzynarodowego Komitetu Sędziowskiego, który 11 września dokonał swojej oceny, uznając, że nie ma dowodów na to, by decyzja Pabona była błędna. Dodatkowo sformułowano wniosek, iż nie istnieją żadne dowody wideo, że ocena ringowego byłą niesłuszna, w związku z czym orzeczono, iż powinna ona zostać utrzymana. Ponadto przepisy WBA mówią, że o tym, czy cios był zbyt niski czy nie i czy bokser sfaulowany może dalej walczyć czy nie, decyduje wyłącznie arbiter i jest to wyłącznie jego kompetencja. Po przestudiowaniu całości dokumentacji decyzją wszystkich instancji podjętą na podstawie przepisów WBA wynik walki w postaci zwycięskiej obrony mistrza Usyka zostaje utrzymany".
Tony Bellew nie uważa, by sugerowane ostatnio sparingi z Jaiem Opetaią mogły pomóc Tysonowi Fury'emu (33-0-1, 24 KO) w przygotowaniach do walki z Oleksandrem Usykiem (21-0, 14 KO). "Bombardier" z Liverpoolu zaznacza jednak, że Fury zna pięściarza, który świetnie pasowałby jako sparingpartner pod ukraińskiego mistrza.
- Stylowo z Usykiem Opetaię łączy tylko jedna rzecz - to że są mańkutami - tłumaczy Bellew. - Jai to zawodnik, który lubi pójść na wymianę, a Usyk raczej starca się zadać cios i sam ciosu uniknąć.
- Ale Tyson zna idealnego sparingpartnera pod Usyka, bo sam mi go kiedyś wystawił. Mi to jednak niestety nie pomogło - dodaje Brytyjczyk, który jako jeden z nielicznych daje Usykowi spore szanse w konfrontacji z Furym.