Już 1 lutego Fiodor Czerkaszyn (25-1, 15 KO) stoczy pierwszy pojedynek w tym roku i zarazem czwarty w Stanach Zjednoczonych. Pięściarz grupy KnockOut Promotions nie ukrywa, że wchodzi w 2025 rok z dużymi nadziejami i trudno się dziwić, biorąc pod uwagę jego wysokie miejsce w rankingach najbardziej prestiżowych federacji bokserskich. Rywalem Czerkaszyna w Newark będzie Ghańczyk Patrick Allotey (44-7, 34 KO), a transmisja gali w nocy z 1 na 2 lutego polskiego czasu w TVP Sport.
Ubiegły rok był dla Czerkaszyna wyjątkowo udany pod względem sportowym. Stoczył trzy pojedynki i wszystkie wygrał: w lutym w Białymstoku z Kolumbijczykiem Jairo Delgado (jednogłośnie na punkty), w maju w Rzeszowie z Meksykaninem Jorge Cotą (przez techniczni nokaut w 7. rundzie) i w październiku w Zakopanem z Argentyńczykiem Sebastianem Papeschim (jednogłośnie na punkty). Szczególnie ta ostatnia wygrana była bardzo cenna, bo dzięki niej Fiodor nie tylko wywalczył pas WBC International w wadze średniej, ale przede wszystkim zanotował olbrzymi awans w rankingach. W WBC – na 9. miejsce, w IBF – na 13., a w WBO – aż na 3. To oznacza, że propozycja walki o mistrzostwo świata może przyjść praktycznie w każdej chwili.
– To był owocny rok pod względem sportowym, a najbardziej cieszę się z tego, że mam okazję tak często boksować. Nie mam dłuższych przerw, jestem w rytmie startowym, dzięki czemu w każdym momencie mogę dostać dużą walkę. Ta 1 lutego jeszcze taka nie będzie, natomiast każda walka jest bardzo ważna. Szczególnie, jak jesteś wysoko w rankingach i blisko pojedynku o mistrzostwo świata. Nie można sobie pozwolić na jakiekolwiek potknięcie, musisz wygrywać wszystko po kolei i nadal piąć się w górę. Dlatego przygotowuję się najlepiej, jak potrafię – powiedział nam Czerkaszyn.
Pełna treść artykułu w Tvpsport.pl >>
BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS