Richard Riakporhe (16-0, 12 KO) został oficjalnie wyznaczony przez federację IBF do walki z mistrzem świata wagi junior ciężkiej Jaiem Opetaią (22-0, 17 KO). Obozy pięściarzy mają 30 dni na osiągnięcie porozumienia w sprawie organizacji walki.
Podział pieniędzy w ewentualnym przetargu, został ustalony w stosunku 65 do 35 na korzyść Australijczyka. Wcześniej do pojedynku z Opetaią wyznaczony był Mateusz Masternak.
Riakporhe w ostatnim zawodowym występie wygrał przed czasem z Krzysztofem Głowackim. W ostatnim czasie spekulowano, że na ring Brytyjczyk wróci 5 sierpnia podczas gali organizowanej w Londynie. Opetaia nie boksował od ubiegłorocznego zwycięstwa z Mairisem Briedisem.
Jai Opetaia (22-0, 17 KO) mocno wierzy, że jego walka z Tysonem Furym (33-0-1, 24 KO) jest realna. Pojedynek potencjalnie miałby się odbyć w sierpniu na jednym ze stadionów w Australii.
- Ja jestem najlepszy na świecie w wadze junior ciężkiej, on jest najlepszy na świecie w wadze ciężkiej. Zróbmy to i dajmy kibicom wielki pojedynek - mówi mistrz świata IBF wagi junior ciężkiej.
- Fury unika walki z Usykiem od długiego czasu. Ja mam podobny styl do Usyka, być może nawet bardziej niewygodny, ponieważ mam większy naturalny talent. Gwarantuję, że jeśli Fury stoczy pojedynek ze mną, to zapamięta ten dzień do końca swojego życia - deklaruje Opetaia.
Brytyjczyk w ubiegłym tygodniu przebywał przez kilka dni w Australii, gdzie miał rozpocząć rozmowy z przedstawicielami lokalnych władz na temat organizacji walki z jego udziałem. Kilka dni później Fury polecił jednak swoim promotorom, aby sprawdzili, czy we wrześniu mogłoby dojść do jego pojedynku z Anthonym Joshuą.
Opetaia wciąż jest mistrzem International Boxing Federation w limicie do 90,7 kg. Oficjalnym pretendentem do tego tytułu jest Mateusz Masternak. W Chicago trwa obecnie konwent federacji IBF, podczas której mogą zapaść decyzje w tej sprawie.
Jai Opetaia (22-0, 17 KO) jest gotowy zwakować tytuł mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej, aby doprowadzić do walki z czempionem WBC wagi ciężkiej Tysonem Furym (33-0-1, 24 KO). Menadżer Australijczyka Mick Francis twierdzi, że rozmowy w tej sprawie rozpoczną się w najbliższych dniach.
Do walki miałoby dojść latem na stadionie w Brisbane lub Melbourne. Fury w ostatnich dniach przebywał w Australii, gdzie wspierał Josepha Parkera w jego kolejnym zawodowym występie oraz jednocześnie zadeklarował australijskim mediom, że jest gotowy na pojedynek z jednym z miejscowych zawodników.
Początkowo informowano, że do walki z Furym przymierzany jest Demsey McKean, jednak latem ma dojść do jego pojedynku z Filipem Hrgovicem. Dwaj inni kandydaci do potencjalnego starcia z Furym to Opetaia oraz Justis Huni.
- Będziemy rozmawiać o tym pojedynku w najbliższych dniach. Jeśli australijski rząd wesprze ten pomysł i zapewni środki, to Opetaia jest gotowy, aby przystąpić do walki. Jest mistrzem świata IBF i ma wystarczająco duże nazwisko w Australii, żeby jego walka z Furym wywołała ogromne zainteresowanie - mówi Francis.
Według wyliczeń menadżera pięściarza, przychód z organizacji takiego wydarzenia ze sprzedaży biletów oraz transmisji Pay-Per-View mógłby przekroczyć 20 milionów dolarów. Nie ma jednak pewności, czy Australijczycy byliby w stanie sprostać wymaganiom finansowym Fury'ego.
W przyszłym tygodniu spodziewana jest także decyzja federacji IBF w sprawie walki pomiędzy Opetaią i Mateuszem Masternakiem, który jest oficjalnym pretendentem do tytułu International Boxing Federation w kategorii junior ciężkiej.
Sądowa walka pomiędzy mistrzem świata IBF wagi junior ciężkiej Jaiem Opetaią (22-0, 17 KO) i jego byłym promotorem Deanem Lonerganem jeszcze nie została zakończona. Kilka dni temu sąd w Brisbane potwierdził, że wypowiedzenie umowy promotorskiej przez pięściarza jest ważne, a on jest teraz wolnym agentem. Lonegran będzie się odwoływał od tego wyroku oraz wysuwa w kierunku zawodnika kolejne żądania.
- Nie uginamy się i zwróciliśmy się do Sądu Najwyższego o przywrócenie mocy naszego kontraktu. Postępujemy zgodnie z tym, co usłyszeliśmy na sali sądowej. Uważamy, że mamy bardzo dobre podstawy do odszkodowania i konkretnego wykonania umowy. Jai jest bardzo utalentowanym sportowcem i ma z nami kontrakt do czerwca 2024 roku, więc mamy pełne prawo prosić go o przestrzeganie kontraktu - mówi Lonergan.
Promotor wystawił pięściarzowi rachunek na 1,6 miliona dolarów. To kwota, którą łącznie Lonergan miałby zarobić za pięć kolejnych walk Opetai w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy, w tym najbliższy pojedynek z Mateuszem Masternakiem (47-5, 31 KO).
- Od zawsze mieliśmy bardzo precyzyjny plan na jego karierę i dalej go mamy. Nasze wyliczenia zaczynają się od najbliższej walki z Masternakiem. Cała nasza korespondencja zostanie wysłana do IBF w najbliższej przyszłości. Moim zdaniem, obecna sytuacja dalej zagraża jego zbliżającej się walce o tytuł mistrza świata z Masternakiem - ocenia Lonergan.
Zdaniem Micka Francisa, który jest menadżerem Opetai, pięściarz w najbliższym czasie może podpisać kontrakt z grupą No Limit Boxing, która przejęła kontrakt Lonergana z australijską telewizją FOX. Francis twierdzi, że działania Lonergana nie będą miały wpływu na sportową przyszłość pięściarza.
- Każdy ma prawo przedstawiać swoje oczekiwania w sądzie. Mamy jednak wyrok, który potwierdza, że Jai jest wolnym agentem i może teraz planować nowy etap swojej kariery. Z Lonerganem będziemy dalej spotykać się w sądzie, ale kariera Jaia idzie do przodu - mówi menadżer Opetai.
Jai Opetaia (22-0, 17 KO) wygrał proces sądowy z dotychczasowymi promotorami z D&L Events i został "wolnym agentem".
Mistrz świata IBF i posiadacz pasa The Ring wagi junior ciężkiej kolejny pojedynek chciałby stoczyć wiosną w Australii. Władze International Boxing Federation 1 kwietnia mają oficjalnie zarządzić początek negocjacji w sprawie pojedynku Opetai z obowiązkowym challengerem Mateuszem Masternakiem (47-5, 31 KO).
W piątek odbędzie się pierwsza sądowa rozprawa w sprawie, w której po przeciwnych stronach staną Jai Opetaia (22-0, 17 KO) oraz jego dotychczasowy promotor Dean Lonergan. Prawnicy pięściarza twierdzą, że jest on wolnym zawodnikiem, zaś promotor przekonuje, że kontrakt łączący obie strony jest ważny jeszcze przez 18 miesięcy.
Lonergan wystąpił do sądu o wydanie mistrzowi świata IBF wagi junior ciężkiej zakazu rozwiązania umowy promotorskiej zawartej z jego firmą. Promotor argumentuje, że jeśli Opetaia nie zostanie powstrzymany przez nakaz sądowy, jego firma poniesie straty, które będą „niemożliwe do obliczenia”.
Jednocześnie Lonergan zdradził w rozmowie z australijską prasą, że od 2019 roku, kiedy podpisał kontrakt z Opetaią, sporo zainwestował w karierę Australijczyka. Promotor twierdzi, że na organizacji ubiegłorocznej walki z Mairisem Briedisem stracił blisko 200 tysięcy dolarów.
20 lutego prawnicy Opetai wysłali Lonerganowi wypowiedzenie umowy promotorskiej, jednak wypowiedzenie nie zostało przyjęte. Opetaia chce rozstać się z promotorem, ponieważ ten stracił kontrakt telewizyjny ze stacją FOX.
- Zakończenie umowy z partnerem telewizyjnym nie uniemożliwia promowania pięściarza lub wypełnienia innych części umowy. Wejście w taki spór w tym czasie jest szczególnie niefortunne, ponieważ stworzy prawną przeszkodę w jego zdolności do obrony tytułu z Mateuszem Masternakiem - przekonuje Lonergan.
Obowiązkowym pretendentem do walki z Opetaią jest Mateusz Masternak (47-5, 31 KO). Polak zapewnił sobie prawo do pojedynku o mistrzostwo świata, wygrywając w październiku z Jasonem Whateleyem.
Jai Opetaia (22-0, 17 KO) może stracić tytuł mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej, jeśli w najbliższych miesiącach nie rozwiąże swojego konfliktu z promotorem Deanem Lonerganem, który w środę rozpoczął przeciwko niemu postępowanie sądowe w Sądzie Najwyższym w Brisbane.
W styczniu wygasła umowa Lonergana z lokalnym partenerem telewizyjnym FOX. Wtedy Opetaia uznał, że poszuka nowego promotora, jednak Lonergan jest przekonany, że jego umowa z pięściarzem obowiązuje do grudnia 2023 roku.
Oficjalnym pretendentem do mistrzowskiego pasa IBF i zarazem obowiązkowym rywalem, z którym teraz powinien zmierzyć się Opetaia, jest Mateusz Masternak (47-5, 31 KO). International Boxing Federation potwierdza, że wie o konflikcie pomiędzy Opetaią i Lonerganem.
- Istnieje jakiś spór i potencjalnie może to spowodować, że Opetaia zostanie pozbawiony pasa. Mam nadzieję, że tak się nie stanie, ponieważ Jai odniósł wspaniałe zwycięstwo i nie chciałbym widzieć, jak traci pas bez walki. To nie jest dobra sytuacja - powiedział rzecznik prasowy IBF w rozmowie z australijskim "Courier Mail".
- Jeśli sprawa nie zostanie rozstrzygnięta do kwietnia, to Opetaia może zostać pozbawiony tytułu. Nie wiem jednak na jakim etapie są rozmowy pomiędzy pięściarzem i promotorem - dodał przedstawiciel federacji.
Współpracę z Lonerganem niedawno zakończył Justis Huni, który podpisał kontrakt z Matchroom Boxing. Australijski promotor jest jednak pewny, że jego umowa z Opetaią cały czas jest ważna.
- Trzeba wywiązać się z zawieranych umów. Jai ryzykuje utratą pasa, do którego wspólnie doszliśmy bardzo ciężką pracą. W interesie wszystkich leży szybkie rozwiązanie tej kwestii - powiedział Lonergan.
Wkrótce federacja IBF oficjalnie wyznaczy termin na rozmowy pomiędzy obozami Masternaka i Opetai. Jeśli po stronie Australijczyka nie będzie jednomyślności, z kim należy prowadzić negocjacje w sprawie organizacji pojedynku, federacja IBF może być zmuszona podjąć niekorzystną dla Opetai decyzję o odebraniu mu tytułu.
Jai Opetaia (22-0, 17 KO) poinformował w rozmowie z serwisem sportingnews.com, że w weekend stoczy pierwsze sesje sparingowe od kilku miesięcy. Australijczyk rozpocznie w ten sposób przygotowania do walki z Mateuszem Masternakiem (47-5, 31 KO) w obowiązkowej obronie tytułu mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej.
- Chcemy mieć pewność, że będę w treningu, kiedy przyjdzie czas na walkę. Teraz będę walczył z Masternakiem, który jest moim obowiązkowym rywalem. To twardy rywal, dobry pięściarz i czekam na ten pojedynek - mówi Opetaia.
- Nie lekceważę go, ale chcę z nim wygrać, a następnie zdobyć kolejne mistrzowskie pasy. Odkąd to ja jestem mistrzem, najlepsi zawodnicy nie mogą już mnie unikać, chociaż wydaje mi się, że wiele osób wciąż mnie lekceważy - dodaje Australijczyk.
Według relacji sportingnews.com, do walki Opetaia - Masternak o pas mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej może dojsć pod koniec kwietnia lub na początku maja. Niedawno federacja IBF zapowiedziała, że pozwoli na powrót do zdrowia Australijczykowi, który w styczniu przeszedł zabieg barku. Pojedynek z Polakiem oficjalnie zostanie wyznaczony 1 kwietnia. Przedstawiciele pięściarzy wcześniej mogą jednak osiągnąć porozumienie w sprawie organizacji walki.
W obliczu coraz śmielszych doniesień o możliwości organizacji walki o tytuł IBF wagi junior ciężkiej pomiędzy Richardem Riakporhe (16-0, 12 KO) i Mateuszem Masternakiem (47-5, 31 KO) przypomniał o sobie w mediach społecznościowych wciąż aktualny czempion International Boxing Federation Jai Opetaia (22-0, 17 KO).
- Jeśli chcecie pasa, to zapraszam do Australii i sobie go kur** weźcie! Nie unikam absolutnie nikogo!! I żadna operacja ani kontuzja mnie nie powstrzyma, to tylko kwestia czasu. Jestem królem tej kategorii! - napisał na Twitterze niepokonany Austalijczyk.
Spekulacje na temat możliwego pozbaiwenia Opetai mistrzowskiego trofeum pojawiły się, gdy okazało się, że sytuacja zdrowotna Australijczyka nie pozwala mu w najbliższym czasie wywiązać się z obowiązkowej obrony z Mateuszem Masternakiem. Na razie władze International Boxing Federation nie zajęły oficjalnego stanowiska w tej sprawie.
Mateusz Masternak (47-5, 31 KO) czeka na wieści w sprawie walki o pas IBF wagi junior ciężkiej. Polak od kilku miesięcy jest obowiązkowym pretendentem do mistrzowskiego tytułu, o który może zawalczyć z Jayem Opetaią (22-0, 17 KO) lub Richardem Riakporhe (16-0, 12 KO).