Na wczorajszej konferencji prasowej w Londynie Filip Hrgović nie gryzł się w język. Chorwat uderzył nie tylko w umiejętności, ale przede wszystkim w narrację budowaną wokół największego talentu wagi ciężkiej - Mosesa Itaumy:
- W historii Mojżesz nigdy nie dotarł do Ziemi Obiecanej. Historia się powtarza. Moim zadaniem jest zatrzymać go przed dotarciem do jego Ziemi Obiecanej - przed zostaniem mistrzem i kolejną wielką gwiazdą boksu! - odgrażał się Hrgovic. - Po 14 walkach on jest supergwiazdą, ale wszystko dostał na tacy. Nie musiał nic poświęcać. Wszystko, co ma, zostało mu dane! To nie jest ten sam rodzaj walki i poświęceń, które ja musiałem przejść, żeby znaleźć się tutaj, gdzie jestem! Dlatego szanuję swoją drogę znacznie bardziej niż jego!
- Jest utalentowany, ma szybkość, siłę ciosu, promocję i cały kraj za sobą. Wszyscy mówią, że będzie następną wielką gwiazdą. Ja jestem tutaj po to, żeby go zatrzymać! Jestem zbyt twardy, zbyt doświadczony i zbyt silny dla niego! - ocenił medalista olimpijski z Rio de Janeiro.
Pojedynek Mosesa Itaumy z Filipem Hrgovicem będzie główną atrakcją gali w Londynie organizowanej 29 sierpnia.





